Nowości
(Zobacz wszystkie)
-
01.08.2010 - admin
Poranek przywitał nas słońcem i choć zrezygnowaliśmy z wieczornej imprezy na lądzie i tak byliśmy zupełnie zadowoleni. Odpięcie od boi, grot, silniki, genua i przemieściliśmy się na plażę niedaleko Choiseul, gdzie ku zaskoczeniu większości czarny piasek był tak gorący, iż nie dało się po nim chodzić bez klapek czy butów. Lądowanie odbyło się bez problemów – rozpoczęła się ekspedycja w celu zebrania kokosów, które wisiały i leżały. Temperatura piasku wahała się w okolicach 50-65 stopni, co stanowczo przeszkadza :)
-
31.07.2010 - admin
Mi osobiście się przysnęło podczas krótkiej trasy do kolejnego punktu naszej wyprawy – miasta Soufriere. Obudził mnie głos Denisa i Jasona – dwóch zadowolonych z życia facetów zajmujących się nami w tym właśnie miejscu. Darek z wrodzonym sobie wdziękiem załatwił wszystko w mig i po dwóch godzinach mieliśmy przygotowane dwie wycieczki i pełny stół jedzenia – banany, mango, ananasy, kokosy i wszelakie dobro w postaci ryżu, ryb. Całość nie zmieściła się absolutnie nawet w lodówce …
-
31.07.2010 - admin
Po krótkim dystansie Karaiby pokazały nam Castries Harbour, gdzie zatrzymaliśmy łódź i korzystając z mikrobusu ( 15EC ) dotarliśmy po 15 minutach do stolicy Saint Lucia – miasta Castries. Trzeba przyznać, iż to istny tygiel wszystkiego – od niczego do wszystkiego – w centrum miasta można zupełnie za nic otrzymać kokosy, które lokalny sprzedawca rozłupuje na życzenie. W innym miejscu niczym z warzywniaka wypadają zupy i jedzenie dowolnego rodzaju. Rynek jest wypełniony dosłownie wszystkim – od drobiazgów po hurtowe ilości ubrań i sprzętu …
-
31.07.2010 - admin
Nasza łódka rozpędziła się na silnikach i rozpoczęliśmy żeglowanie – podniesiony grot, genua i wiatr niosący nas prosto na południe. Karaiby i pełne morze – piękne widoki, huśtawka i cudowne, przecudowne powietrze. Od początku zacząłem dość skuteczną walkę z bloczkiem grota, fałami i szotami żagli. Młynki, kabestan i ryfy grota. Dopisywała nam pogoda i lekkim baksztagiem po kilku godzinach dopłynęliśmy do zatoki Rodney Bay rzucając kotwicę przy Pigeon Point. Zmierzch pojawia się na Karaibach dość systematycznie w okolicach godziny osiemnastej i dziewiętnastej.
-
15.07.2010 - admin
Poranek to śniadanie. Ciągle budziliśmy się o 5.30-6.00, co było właściwie znakomite – więcej czasu, lepszy humor i dobre wykorzystanie czasu. Po śniadaniu udaliśmy się do Mango Bay – spotkaliśmy naszego Skipper’a – Darka Ignaszaka, który stał się naszym kapitanem :) i przewodnikiem po regionie. Rozpoczęliśmy przygotowania do zaokrętowania. Jest to bardzo ważny moment, gdyż odpowiednie zakupy umożliwią nam spokojne pływanie po Karaibach.
-
15.07.2010 - admin
Poniedziałek przywitał nas słońcem ( jak zazwyczaj ). Rozpakowaliśmy się i właściwie można powiedzieć, że 60% zabranych rzeczy nie będzie potrzebna! Omijając powody Karaiby to klimat, temperatura, wilgotność i wiatr. To powoduje, iż większość rzeczy staje się zbyteczna. Co zatem zabrać ze sobą aby nie przedobrzyć i nie zmuszać się do zbytniego wysiłku w noszeniu plecaków czy walizek?