Saint Lucia
-


Karaiby – Film z rejsu 2010
Zapraszamy serdecznie do obejrzenia pierwszego z trzech krótkich filmów z wycieczki na Karaiby. Rejs 2010 to podróż z Martyniki, poprzez Saint Lucie, St.Vincent do parku morskiego Grenadyn – Tobago Cays. Spędziliśmy cudowne 20 dni na morzu i zobaczyliśmy mnóstwo niesamowitości.
-


Opieka medyczna na wybranych wyspach Karaibów
Ponieważ każdy chce, aby jego podróż była udana, warto dowiedzieć się, co zrobić podczas rejsu w razie nieoczekiwanych problemów zdrowotnych. Przyjrzyjmy się czterem wyspom – Martynice, St. Martin, St. Lucia i St. Vincent.
Gdy wyjeżdżamy na Martynikę lub St. Martin – tereny, które należą do Unii Europejskiej – wskazane jest, abyśmy posługiwali się kartą EKUZ (Europejską
-
Ananasowy problem
Od 02 września na wyspie St Lucia odbywa się szkolenie, które ma pomóc hodowcom ananasów. W trakcie tygodniowego kursu osoby te dowiedzą się, w jaki sposób najlepiej wyhodować ananasy i w której fazie rozwoju należy je zbierać.
Szkolenie jest prowadzone ze względu na słabą sprzedaż tych owoców – hotele, supermarkety i zwykli konsumenci nie chcą ich
-
Resort Cap Maison zdobył prestiżową nagrodę.
Cap Maison Resort jest kompleksem wypoczynkowym, skrzętnie ukrytym na Cap Estate. Widząc go, goście zastanawiają się, czy dalej znajdują się na St. Lucia. Resort obchodzi w tym roku drugą rocznicę istnienia i odebrał właśnie prestiżową nagrodę w plebiscycie organizowanym przez Conde Naste Johansen na „Najbardziej prestiżowy mały resort” na obszarze Pacyfiku, Atlantyku i Karaibów.
Conde Naste
-
Mieszkaniec reperuje drogi publiczne
Stan dróg na St Lucia stanowi niemały problem zarówno dla mieszkańców, jak i turystów.
W Jacmel, Rouseau Assad Boulai – mieszkaniec wyspy – zdenerwowany warunkami na jezdni w pobliżu, postanowił wziąć sprawy we własne ręce i z własnej kieszeni pokrył koszty napraw odcinka drogi – głęboką wyrwę na jej sporej długości. Gest wytłumaczył w ten
-
Fundusz na wspieranie walki z AIDS został przyznany.
Ponieważ St. Lucia wspiera rozwój badań nad HIV/AIDS, po wielu staraniach otrzyma od Stanów Zjednoczonych fundusz w wysokości 50 milionów dolarów, który ma pomóc w działaniach na rzecz odkrycia szczepionki na tę chorobę. Dyrektor kierujący narodowym programem walki z AIDS powiedział, że pieniądze będą skierowane w pierwszej kolejności na wsparcie ośrodków pomocy dla grup
-
Saint Lucia – Black Beach (cz9)
Poranek przywitał nas słońcem i choć zrezygnowaliśmy z wieczornej imprezy na lądzie i tak byliśmy zupełnie zadowoleni. Odpięcie od boi, grot, silniki, genua i przemieściliśmy się na plażę niedaleko Choiseul, gdzie ku zaskoczeniu większości czarny piasek był tak gorący, iż nie dało się po nim chodzić bez klapek czy butów. Lądowanie odbyło się bez problemów – rozpoczęła się ekspedycja w celu zebrania kokosów, które wisiały i leżały. Temperatura piasku wahała się w okolicach 50-65 stopni, co stanowczo przeszkadza :)
-
Saint Lucia – Soufriere (cz8)
Mi osobiście się przysnęło podczas krótkiej trasy do kolejnego punktu naszej wyprawy – miasta Soufriere. Obudził mnie głos Denisa i Jasona – dwóch zadowolonych z życia facetów zajmujących się nami w tym właśnie miejscu. Darek z wrodzonym sobie wdziękiem załatwił wszystko w mig i po dwóch godzinach mieliśmy przygotowane dwie wycieczki i pełny stół jedzenia – banany, mango, ananasy, kokosy i wszelakie dobro w postaci ryżu, ryb. Całość nie zmieściła się absolutnie nawet w lodówce …
-
Saint Lucia – Castries, Castries Harbour
(cz7)
Po krótkim dystansie Karaiby pokazały nam Castries Harbour, gdzie zatrzymaliśmy łódź i korzystając z mikrobusu ( 15EC ) dotarliśmy po 15 minutach do stolicy Saint Lucia – miasta Castries. Trzeba przyznać, iż to istny tygiel wszystkiego – od niczego do wszystkiego – w centrum miasta można zupełnie za nic otrzymać kokosy, które lokalny sprzedawca rozłupuje na życzenie. W innym miejscu niczym z warzywniaka wypadają zupy i jedzenie dowolnego rodzaju. Rynek jest wypełniony dosłownie wszystkim – od drobiazgów po hurtowe ilości ubrań i sprzętu …
-
Saint Lucia – Pigeon Point, Rodney Bay (cz6)
Nasza łódka rozpędziła się na silnikach i rozpoczęliśmy żeglowanie – podniesiony grot, genua i wiatr niosący nas prosto na południe. Karaiby i pełne morze – piękne widoki, huśtawka i cudowne, przecudowne powietrze. Od początku zacząłem dość skuteczną walkę z bloczkiem grota, fałami i szotami żagli. Młynki, kabestan i ryfy grota. Dopisywała nam pogoda i lekkim baksztagiem po kilku godzinach dopłynęliśmy do zatoki Rodney Bay rzucając kotwicę przy Pigeon Point. Zmierzch pojawia się na Karaibach dość systematycznie w okolicach godziny osiemnastej i dziewiętnastej.